WIERNOŚĆ MAŁŻEŃSKA

Wierność małżeńska – takie pojęcia nie przechodzą przez usta nawet „oświeconym” katolikom. Temat nie istnieje, ani w mediach, ani na rynku wydawniczym. Natomiast media, zwłaszcza tele­wizja importuje z Zachodu specjalne święta dla zakochanych tzw. „walentynki”. Ostatnie „walentynki” 1994 r. ceremonię ślubną odtwarzały, całujące się i obejmujące jak dorośli przed­szkolaki. W kręgu tych zabaw znalazła się także ceremonia niby ślubu. Prezenter telewizyjny wygłosił na tę okazję entuzjastyczny komentarz: Ślub walentynkowy ma takie zalety, że miłość nie trwa długo, jak się skończy, można bez kłopotu pozbyć się współmałżonka. A może ceremonie ślubu powinny odbywać się tylko z okazji „walentynek”? Po co się żenić, po co tworzyć rodzi­nę i być „niepostępowym”? Związek małżeński to rzeczywista zależność ludzi „skazanych” na siebie i to przez całe życie. Lepiej związek „wolny”. Nie trzeba zrywać. Można tylko wybierać jeszcze większą wolność. Tymczasem małżeństwo chrześcijańskie – to „fundacja” oparta na Absolucie i do tego zakorzeniona w Wieczności. Dlaczego zwalcza się tę „fundację”? Tym, co wszystkie systemy totalitarne zwalczają w rodzinie, nie jest „ wartość mieszczańska”, ale zarzewie oporu przeciwko wszechmocy państwa, ale komórka sprzeciwu wobec zniewolenia (Andre Frossard, „Świat Jana Pawła II”, s. 135). Żyjemy w świecie, w którym człowiekowi zostaje przedsta­wiony nawet nie substytut wolności, ale jej zaprzeczenie. Zasady moralne nie są magiczną receptą, aby człowieka obarczać jarzmem przymusu. Są zasadami, które potrafią człowieka wyzwalać z egoizmu – najgorszego wroga ludzkiego szczęścia.

Witaj na moim blogu parentingowym! Znajdziesz tutaj wiele ciekawych informacji dotyczących relacji z dziećmi i sposobów na wychowanie. Mam nadzieję, że podoba Ci się ta tematyka i zostaniesz tutaj na dłużej!