PREZERWATYWA

Kto za tym stał? Oczywiście – prezerwatywa, czyli ci, którzy na cudzej głupocie i deprawacji robią pieniądze. W artykule Luizy Kowalskiej „Prezerwatywy wsadzę do automatów” (należy zwrócić uwagę na język używany w tytule) czytamy: Czekamy tylko na denominację złotówki. Jesteśmy przygotowani by wprowadzić automaty już jesienią – poinformował Emil Dziwota, prezes krakowskiego „Unimilu”. „Unimil” zamierza wyprodukować w tym roku co najmniej 300 milionów kondomów, z czego 26 milionów chce rozprowadzić w Polsce. Firma proponuje 30 rodzajów prezerwatyw. – Odstąpiliśmy tylko od produkcji prezerwatyw koszernych. Mamy już takie piwo, wódkę a nawet wodę mineralną, więc prezerwatywy wybiliśmy sobie z głowy – mówi Dziwota („ŻW”, 159/93). Wielka szkoda! „Unimil” zasta­nawia się, czy automaty sprowadzić z Niemiec (koszt około 1 tysiąca marek), czy z Korei (425 marek). Być może będzie w nich można, oprócz prezerwatyw, kupić też soki owocowe i tampony. Nie postawimy ich na ulicach, bo byłoby to samobój­stwo. Polacy potrafią oszukać automat nawet za pomocą guzika – powiedział Dziwota. Nie sądzę, że też uda się nam postawić je w szkołach („ŻW”, 159/93). I piękne zdjęcie wiceministra Z. Hałata, który prezentuje wartość prezerwatywy! Oczywiście rozpoczęły się próby wejścia do szkół z automa­tami z prezerwatywą. Dziesiątki telefonów do MEN w tej sprawie przez całe wakacje i na początku roku szkolnego. Telefony były od firm i od wesołych dziennikarzy, którzy kolejny raz próbowali ocenić szczególne zacofanie resortu, niektórych kuratoriów i dyrektorów szkół. („SM” 133/93)

Witaj na moim blogu parentingowym! Znajdziesz tutaj wiele ciekawych informacji dotyczących relacji z dziećmi i sposobów na wychowanie. Mam nadzieję, że podoba Ci się ta tematyka i zostaniesz tutaj na dłużej!