ANALIZA POCHODZENIA PROGRAMÓW

Próbowałam przeprowadzić analizę programów telewizyjnych z kilku ostatnich miesięcy. Przeważająca większość filmów emitowanych przez naszą telewizję, to seriale i filmy USA. Nie oglądam tych filmów. W ogromnej większości – szkoda czasu. Są to filmy mało ambitne, często po prostu głupie, nie mówiąc o tym, jak bardzo patologiczne i zdeprawowane. 9 marca 1994 obejrzałam jeden z takich filmów, chyba był to koniec serialu amerykańskiego „Sprawy Rosie 0’Neill”. Film zaczął się dość romantycznie i trochę zabawnie. Dziewczyna miała totalnego „pecha”. Jako adwokat prowadziła sprawę doty­czącą wypadku. Chciała pomóc ludziom młodym – małżeństwu i ich nie narodzonemu dziecku. Zrobiła to kosztem własnego życia. Popełniła samobójstwo w aurze cudownego nastroju wyzwolenia się od „pecha”. Film bardzo niebezpieczny. Była to próba swoistego gloryfikowania samobójczyni, nadania jej rangi niemal bohaterki. Tak czynili w starożytnej Grecji cynicy, potem stoicy. Kiedy podzieliłam się moją refleksją z tymi, co częściej oglądają filmy w telewizji, powiedzieli, że jest to jedna z wielu podobnych recept na życie dostarczanych przez polską telewizję przy pomocy amerykańskich wzorców niemal codziennie. W „Ladzie” (19/94) jest artykuł K.Zanussiego „Skazani na Harleąuiny i Dynastię”, w którym autor stwierdza: Serial europejski, Jeśli się pojawia to jest popularny tylko wtedy, gdy jest kopią serialu amerykańskiego. Widzieliśmy to ostatnio w wykonaniu Francuzów, a także w wykonaniu Włochów. „Die Scharzwald Klinik’’ – to jest przecież amerykański serial nakręcony po niemiecku. A zatem obraz świata, pochodzący tydco z tamtej strony oceanu, jest obrazem świata, który do ludzi dzisiaj dociera.

Witaj na moim blogu parentingowym! Znajdziesz tutaj wiele ciekawych informacji dotyczących relacji z dziećmi i sposobów na wychowanie. Mam nadzieję, że podoba Ci się ta tematyka i zostaniesz tutaj na dłużej!