//////

 

ZAINTERESOWANIE MŁODZIEŻY POLITYKĄ

Młodzież zaintere­sowana polityką stanowi niewielki odsetek. Z natury ludzie młodzi łatwiej wierzą mediom, niż własnym rodzicom i wycho­wawcom. Ale jakie są tego skutki ?t I dalsza refleksja – czyżby ludzie z niskim wykształceniem ze swoją nieufnością do mediów mieli najgłębsze rozeznanie i najlepszą świadomość wobec stanu rzeczy? Wykształcenie nie zawsze idzie w parze ze świadomością i rzeczywistym poszukiwaniem prawdy. Analizując dalej ten wynik badań tzw. opinii publicznej, można się z niego wiele nauczyć: „Lewica krytyczna”… Na stosunek do informacji mass mediów o życiu politycznym wpływ mają także deklarowane przez nas poglądy polityczne. Najostrzej oceniają prasę, radio i telewizję potencjalni wyborcy ugrupowań, które uważają, te mass media są w rękach ich przeciwników: Sojuszu Lewicy Demokratycznej (38 proc. ocenia informacje jako „raczej nieobiek­tywne”) i Unii Pracy (37 proc.), najłagodniejsi wobec środków masowego przekazu są natomiast zwolennicy prawicowego Przymierza dla Polski, „Solidarności” i Unii Wolności
A to już trudno rozstrzygnąć, czy to tylko dowcip, że prawica posiada swoje środki przekazu? Swoją „Gazetę” posiada Unia Wolności, raczej to pewne. Tylko gdzie tu „prawica”? Myślę, że większość polityków i sympatyków Unii nie podpisałaby się pod tym sformułowaniem, że są prawicą.

 

MEDIA WOBEC WŁADZY

Jakby na przekór temu co piszę w książce – „Rzeczpospolita” z dn. 27. 12. 94 r. na pierwszej stronie zamieściła artykuł pod tytułem: „Media wobec władzy raczej obiektywne”. Są to badania przeprowadzone dla „Rzeczpospolitej”, która jakoś stara się o obiektywizm, jak to nierzadko podkreśla. W artykule czytamy: Ponad połowa. Polaków (53 procent) uważa, że środki masowego przekazu informują „obiektywnie9 lub „raczej obiektywnie” o życiu politycznym kraju – wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej” przez sopocką Pracownię Badań Społecznych. Respondenci PBS najlepiej oceniają informacje mediów na temat parlamentu, rządu, mniej wierzą w obiekty­wizm prasy i telewizji w stosunku do prezydenta. Media informują o całości życia publicznego „obiektywnie” – taki pogląd wyraziło 14 procent badanych, dalszych 39 procent stwierdziło, iż wiadomości są „raczej obiektywne. Jedynie mniej niż jedna trzecia Polaków uważa, że informacja o polskim życiu politycznym przedstawiana jest w prasie i w telewizji „raczej nieobiektywnie”, zaś 15 procent nie ma zdania. (…) Nieufhość wobec mediów rośnie z wiekiem O He 46 procent ludzi młodych (w wieku 18-24 lat) twierdzi, że środki masowego przekazu obiektywnie informują o polityce, to już w grupie ludzi starszych (powyżej 59 lat) odsetek ten wynosi 32 procent Mass mediom nie są skłonni wierzyć także ludzie z niskim wykształceniem Zaufanie do informacji politycznych prasy, radia i telewizji wzrasta natomiast wraz ze wzrostem dochodów. Nasuwają się liczne pytania i refleksje. Jeżeli chodzi o wy­czucie polityczne młodzieży, to jest ono raczej niewielkie i brak jest dziś zainteresowania młodzieży polityką.

 

POLITYKA W KONTEKŚCIE

Politykę na ogół przedstawia się w kontekście – czy poli­tykom udało się, czy nie, przeprowadzić swoją wolę w ramach panujących układów czy koalicji. Pod jakim kątem śledzi się przebieg wyborów politycznych czy administracyjnych? Nikt lub prawie nikt, ze strony twórców mediów, nie śledzi wyborów z punktu widzenia aspiracji, nadziei, programów, czy interesów jasno sformułowanych. Śledzi się je wyłącznie w kategoriach kto wygra, kto przegra, kto za kim stoi. Co najwyżej robi się badania o tym, kogo opinia publiczna uważa za przystojnego, kogo za inteligentnego, a kto dobrze prezentuje się w marynarce i krawacie. Tylko brak jasnych kryteriów, kto jest znawcą testów na inteligencję, a kto najlepiej ocenia blask urody. Jest to zwykła i dość prymitywna gra na ludzkich uczuciach. Ale ludzie tego nie wiedzą i wierzą badaniom „opinii publicznej”. Niestety dość łatwo też wpisują się w jej schemat. W przekazie telewizyjnym coś jakby drgnęło od przyjścia Walendziaka do TV. Widać jednak, że przeciwnicy wszystko zrobią, aby Walendziak przestał mieć głos.

 

INFORMACJE POKAZYWANE W KONTEKŚCIE

Indywidualizm i jego filozofia powoduje, że informacje o ludziach pokazywane są w kontekście: „kto wygrał, kto przegrał”. „Sukces” jest „bogiem” świata politycznego, jest „bogiem” mediów. Temu, kto wygrywa, niezależnie od metod, towarzyszą oklaski. Temu, kto przegrywa – zniecierpliwienie. Zniecierpliwienie, a nawet pogarda, że śmie być jeszcze na scenie.Media bardzo rzadko, lub prawie nigdy nie mówią o tym, czym jest polityka. A jeżeli pragną mówić o polityce, to tylko przez swoich „niezależnych” ekspertów w imię „jedynej słuszności”, która w świetle prawdy żadną słusznością nie jest. Zwykle owej relacji towarzyszy debata mająca na celu jakiś pozór pluralizmu. Taka debata z jedynym (może po prawicy stojącym) i resztą przyjaciół miała miejsce na przykład w II programie telewizji 10 stycznia 1995 r. w audycji: „Pytania o Polskę”. W takiej „demokratycznej” debacie telewizyjnej frazesy i hasła – stają się często ważniejsze od problemów i argumentów.

 

WŁADZA I RESZTA

Dominującym problemem przekazu, zwłaszcza telewizyjnego, jest władza i jej elity. Najlepiej, jeśli można ukazać spory pomiędzy rządzącymi. Koniecznie trzeba mówić i pisać negaty­wnie o tych, których media nie lubią. Nie lubią, bo są ludźmi innej opcji. Nie lubią, bo inaczej myślą, niż to jest w „modzie i obowiązku”. Uparcie źle przedstawia się tych polityków, którzy nie godzą się na rezygnację z własnego myślenia, a tym samym nie uczestniczą w „postępie”. W przekazie poza elitą i „masami”, brak jest po prostu ludzi. Jeżeli przekazuje się wiadomości o zwykłych ludziach, to mogą być to tylko wiadomości negatywne. Po cóż pokazywać lekarza, który pracuje z największym poświęceniem w ciężkich warunkach szpitalnych? Można go pokazać dopiero, gdy w determinacji uczestniczy w proteście głodowym. Po cóż pokazywać pracę „szarego nauczyciela”? Gdyby pobił uczniów, to byłaby dopiero interesująca relacja. Po co mówić
o zwykłych rodzinach, przecież to nudne. Rodzinę można pokazać dopiero w kontekście ucieczki córki z domu. Ucieczki dobrze zaplanowanej i przygotowanej przez inspiratorów. Mówić o zwykłych ludziach, to żadna wiadomość! Wiadomością może być dopiero, gdy ów człowiek podpalił las, lub popełnił morderstwo.

 

MEDIA I POLITYKA

Analiza mediów pozwala stwierdzić, że są one z jednej strony na usługach polityki, z drugiej strony kreują politykę. Spróbujmy przyjrzeć się w jaki sposób to się dzieje. Zacznijmy od wiadomości. Każdy z nas czyta je i ogląda niemal codziennie. Spróbujmy spojrzeć na nie z pewną refleksją. Co to są wiado­mości? Wiadomości nie muszą być do końca prawdziwe. Muszą być jednak interesujące. Czy zwróciliśmy uwagę na fakt, że niejednokrotnie prawdopodobieństwo wydarzeń awansuje do rangi wiadomości? A najważniejszy jest tzw. „news”. Pierwszeństwo ponad wszystko przysługuje „nowościom”. One mają być „dobrą nowiną postępu”. Niezależnie od tego, czego dotyczą. Skutkiem takiego przekazu życie codzienne i obraz świata, który oglądamy przez pryzmat wiadomości, jest po prostu zniekształceniem rzeczywistości.
Stały fenomen stanowi fakt, że eksponowane są raczej wiadomości negatywne, dlatego, że są negatywne. Gdyby były pozytywne, nie byłyby interesujące. Tak bardzo często myślą twórcy mediów. Funkcjonowanie informacji wzoruje się coraz częściej na języku reklamy. Chce się „sprzedać” to, co jest na dziś koniecznie zaplanowane „do sprzedaży”.

 

POMOCNA STRONA KONFERENCJI

Konferencja w KAI, w jakiejś mierze jednak, pomogła upu­blicznić nieznaną „stronę medalu” wydarzeń w Kairze. Na forum świata przetoczyła się publiczna debata na temat rodziny i ludzkiego życia. Wielu polityków po raz pierwszy usłyszało – jak to powiedziała wiceminister Maria Lubera – że aborcja to po prostu zabijanie człowieka. Nie możemy zapomnieć, że to Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w ogromnej mierze zawdzięczamy, że debata nie była konsensusem przeciwko ludzkości. Jemu to zawdzięczamy też opracowanie przez Papieską Radę ds. Rodziny dokumentu: „Etyczny i pastoralny wymiar przemian demograficznych” i uwrażliwienie świata na ten problem.

 

ORGANIZACJE POZARZĄDOWE W KAIRZE I MEDIA

Każde państwo miało prawo do zgłoszenia dwóch organizacji pozarządowych. Kto pojechał z Polski?
Federacja Ruchów Obrony Życia – reprezentująca 92 polskie organizacje prorodzinne, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich
i NSZZ „Solidarność” – wspólnie – zgłosiły dwie kandydatki: dr Marię Smereczyńską i dr Dorotę Komas-Bielę. Nie uzyskały one jednak oficjalnej akredytacji rządowej. Otrzymały ją nato­miast, nikomu nieznane organizacje „Ekologia i zdrowie” oraz „Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny” Organizacje pozarządowe nie miały oficjalnego wpływu na przebieg konferencji. Tworzyły natomiast wokół niej atmosferę. Nasze przedstawicielki: dr Maria Smereczyńska i dr Dorota Komas-Biela przybliżyły nam atmosferę konferencji, ukazując jej kulisy. O tym, kto otrzyma akredytację decydowało centrum nowojorskie. Wśród pięciu tysięcy członków delegacji pozarządowych, tylko kilkuset stanowili członkowie ruchów obrony życia. Ruchy „pro choice” – „za wolnym wyborem” – są subsydiowane przez różne koncerny świata. Miały pieniądze, stoiska i prasę. Organizowały liczne konferencje prasowe. Opanowanie środków przekazu jest to kluczowa metoda w kampanii przeciw życiu i przeciw rodzinie.Ruchy „pro life” – za życiem – były blokowane i nie były dopuszczane do głosu w dyskusji. Dr Maria Smereczyńska powiedziała, iż odnosiło się wrażenie, że dyskusja była świadomie prowadzona tak, aby sprawy wracały do punktu wyjścia. Relacjonując konferencję w KAI Natalia Skipietrow z „Gazety Wyborczej” (216/94) kwituje relacje przedstawicielek „pro life” z Polski stwierdzeniami: …żaliła się Maria Smereczyńska …wtórowała jej Dorota Komas-Biela. Nie żaliły się, lecz ukazy­wały fakty! I dalej: Przedstawicielki obrońców życia oburzało zainteresowanie, które budziła na konferencji Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet Jest to ewidentna nieprawda! Przedstawicielki „pro life” nie oburzały się na zainte­resowanie wyżej wymienioną, lecz odpowiadały na pytania z sali dotyczące wystąpienia W. Nowickiej.