EDUKACJA W TROSCE O PRAWDĘ

Edukacja do odbioru oznacza także postawienie pytania – jak pogodzić mniejsze zapotrzebowanie na tematy ambitne
i trudniejsze, wymagające wysiłku intelektualnego, z powinnoś­cią ich przekazu ze względu na dobro społeczne. Edukacja ta powinna odbywać się w oparciu o przykłady i za pośrednictwem samych mediów: telewizji, prasy, radia. Można poświęcić specjalne rubryki w prasie i ramki w radiu, które będą omówie­niem metod i skutków przekazu telewi2yjnego.
Edukacja do odbioru mediów pozwoli zmniejszyć przepaść pomiędzy tymi, którzy tworzą telewizję i tymi, którzy ją odbierają. Pozwoli dokonać etycznej oceny programów. Służy to człowiekowi i jego rozwojowi. Edukacja taka stanowi troskę o prawdę i demokrację. Nie twierdzę, że wszystkie media manipulują i wszyscy dziennikarze świadomie w tym uczestniczą. Manipulacja i dezinformacja są jednak zjawiskiem tak częstym i tak groźnym, że trzeba bić na alarm! Świadome, czy nawet nieświadome przekazywanie fałszywego świadectwa jest ogromnym zagrożeniem dla prawdy o człowieku. Walka idzie o ludzką wolność, o ludzką tożsamość!

 

EDUKACJA DO ODBIORU MEDIÓW

Niezbędna jest stała i zaplanowana edukacja do odbioru mediów. Edukacja powinna objąć szerokie kręgi społeczne, a zwłaszcza młodzież. U jej podstaw musi znaleźć się prawda, że wolność domaga się odpowiedzialności. Zdecydowana większość odbiorców słucha radia czy ogląda telewizję najczęś­ciej po powrocie z pracy czy ze szkoły; Człowiek jest na ogół zmęczony i media mają być dla niego odprężeniem i rozrywką. Zmęczenie odbiera kontrolę świadomego odbioru. Większość telewidzów uważa, że obraz w telewizji to rzeczywistość. Uważa tak, choć sama nazwa wskazuje na co innego: tele „wizja”. Wizja – a nie rzeczywistość. Należy więc uświadomić człowiekowi dystans pomiędzy rzeczywistością a obrazem. Nawet, jeżeli twórcy obrazu nie „zakładają manipulacji, jest on zawsze czyjąś projekcją. Jest to zawsze jakiś projekt i jakaś konstrukcja. Uświadomić należy telewidzowi, że inny jest język techniki audiowizualnej, a inny przekazu werbalnego – linearnego. Język mediów, a zwłaszcza telewizji, trafia najpierw do uczuć, a potem, lub wcale – do intelektu. Język szkoły jest językiem werbalnym. Choć w szkole obecnie często sięga się po język mediów. Tym bardziej więc potrzebna jest edukacja do odbioru mediów.

 

SPOSÓB PRZEKAZU MEDIÓW

Autorzy mediów starają się nierzadko udowodnić, że treści i sposob przekazu podawane są w odpowiedzi na zapotrze­bowanie odbiorców. Wniosek jest fałszywy. Jest to manipulacja. Sposób przekazu mediów jest tak zaplanowany, aby działać na podświadomość. Odbiorca mediów domaga się tego, czego domaga się jego podświadomość. Jest to zamknięte koło manipulacji. Masowe środki przekazu połączone z propagandą reklamy, mogą zniszczyć człowieka. Mogą wzbudzić w nim potrzeby niemożliwe do zaspokojenia. Mogą doprowadzić do stałego niezadowolenia z własnego życia i do depresji. Istnieje też inna alternatywa. Odbiorcy mediów, zadowoleni z siebie, mogą sądzie, że zdolni są do formułowania niezależnych sądów i podejmowania własnych decyzji. Tymczasem są rzecznikami tych. którzy tworzą media. Postawy te są wynikiem manipulacji mediów. Jeśli ktoś próbuje ukazać te problemy, jeśli próbuje coś zmienić w mediach, wtedy woła się z wielkim oburzeniem o pogwałceniu wolności mediów i o cenzurze. Cenzura działa dziś w mediach – systematyczna i zaplanowana. Tylko odbiorcy nie dostrzegają jej, bo nie znają i nie domyślają się mecha­nizmów manipulacji.

 

WŁADZA MEDIÓW

Media, chcąc sprawować władzę nad człowiekiem, wzbudzają w nim uczucia, że nic od niego nie zależy. Uplątani jesteśmy jakby w sieci historii. I człowiek zaczyna wierzyć, że nic w tym świecie od niego nie zależy. Wolność zamiast być darem, staje się dla człowieka ciężarem. Człowiek pogrąża się w zwątpienie o własnej autonomii, podczas, gdy tyle się mówi o niezależności i suwerenności człowieka. Jest to jeden z paradoksów naszych dni. Polityka mediów jest prowadzona tak, że cywilizacje ludzkie z ich językami i tradycjami, ze swoistym wyrazem ludzkiego ducha, nie mają prawa do ochrony. Mediów używa się jako środka propagandy, który przekracza granice państw, zwłaszcza w dobie satelitarnej ekspansji. Staje się wtedy bronią „masowego rażenia” w wojnach ideologicznych i politycznych.

 

PRAWO RYNKU

Media pozostawione są prawom rynku. Jest to sprowadzenie wszelkich informacji do „towaru”. Oznacza to jednocześnie sprowadzenie całej prawdy o wolności człowieka do wolności ekonomicznej. Jest to liberalistyczne ujęcie człowieka i moral­ności. Nie podlega dyskusji, że wybory człowieka wiążą się, ze względu na różne poglądy, z różnymi zapotrzebowaniami. A jednak prawo do wszelkiego wyboru musi być oparte o reguły etyczne. Na tym polega prawdziwa wolność. I tylko wtedy jest zapewniony consensus demokratyczny. Bóg nad człowiekiem – odwieczny temat w kulturze i jej przekazie. Żyjemy dziś w świecie, który media za wszelką cenę starają się zmienić. W świecie, w którym Boga – Istotę Najwyższą zastępuje „wartość” ustanowiona przez człowieka. Bóg jest „zagrożeniem” dla polityki. Jest „zagrożeniem” dla mediów. Lepiej,aby Go nie było, bo trzeba by się z Nim liczyć.

 

POLITYKA MEDIÓW

Warto zauważyć, że media bardzo rzadko mówią o proble­mach, a raczej tylko o zjawiskach. Dotyczy to nieomal każdej dziedziny przekazu. O sztuce i literaturze mówi się w relacjach – kto jest czołowym artystą i czym się zasłużył. Podobnie mówi się o muzyce. W taki sam sposób przekazuje się relacje z najwięk­szych konkursów międzynarodowych.
Tak samo rzecz się ma z innymi zjawiskami społecznymi. Ukazuje się na przykład przemoc jako fakty, a bardzo rzadko lub wcale, nie mówi się o przemocy typu strukturalnego. Trzeba by wówczas mówić o niesprawiedliwości i wyzysku w skali społecznej i międzynarodowej. A to mogłoby być raczej narażeniem się pewnym kręgom odpowiedzialnym za te struktury.

 

ZAUFANIE DO MEDIÓW

Można lubić prezydenta lub nie. Ale nikt z uczciwych ludzi podobnych wypowiedzi nie mógłby się spodziewać. Prezydent jest w centrum ataków i manipulacji. Trzeba mieć wyjątkową odporność, aby to wytrzymać. Jego „image” został wyjątkowo zniszczony. Zasług już nikt nie pamięta, a błąd staje się niewybaczalny. To nie obrona prezydenta, ale poczucie przyzwoitości, każe mi o tym powiedzieć. A refleksję nad badaniami, że zaufanie do mediów wzrasta wraz ze wzrostem dochodów – pozostawiam refleksji i inteli­gencji czytelnika. Niech sam odpowie! Niech sam postawi kropkę nad „i”.Media są uwikłane w politykę, mimo własnych twierdzeń o niezależności. Jest to oczywiste, że nie może istnieć obiekty­wizm absolutny i całkowita bezstronność. Jest to nieosiągalne ze względu na indywidualną naturę człowieka i związanymi z tym uwarunkowaniami. Już sam sposób doboru wiadomości, choćby najbardziej rzetelny, nosi znamiona tego, kto tego wyboru dokonuje.

 

PRZYNALEŻNOŚĆ MEDIÓW

Media należą w ogromnej przewadze do lewicy. Czyżby prawicowi politycy „Przymierza dla Polski” czy „Solidarności” z wyrozumieniem kiwali głowami wobec tych, którzy niszczą ich tożsamość? Czyżby Marian Krzaklewski był szczęśliwy, a z nim „Solidarność”, że media jakże często robią z niego niemal idiotę ekonomicznego i politycznego? Osobiste, niedawne spotkanie z Przewodniczącym „Solidarności” i bardzo długa rozmowa, pozwoliły mi zobaczyć zupełnie inną twarz Mariana Krzaklewskiego, niż pokazują to media. Ucieszyłam się z tej inności i solidarnościowej wiarygodności. W tym samym artykule: „Dobrze o Wałęsie”. Polacy najbardziej podejrzliwi są wobec wiadomości prasowych, radiowych i telewizyjnych dotyczących prezydenta, choć i w tym przypadku ponad połowa ankietowanych (51 proc.) przychyla się do oceny ich jako „obiektywne* (16 proc.) i mraczej obiektywne” (35 proc.). Jednak aż 38 proc. respondentów z rzetelności infor­macji na temat głowy państwa było niezadowolonych – wśród nich największe grupy stanowią zwolennicy partii nieprzychyl­nych Lechowi Wałęsie: Unii Pracy (46 proc.) i SLD (40 proc.). Warto zauważyć, że wyborcy proprezydenckiego BBWR ocenili informacje o pracy Wałęsy jako „obiektywne” i „ raczej obiekty­wne” (19 + 47=66 proc.). Można stąd wnioskować, iż-w oczach opinii publicznej – w radiu, telewizji i prasie o prezydencie mówi się i pisze raczej dobrze – czyli według lewicy za dobrze. Ta „zabawa” wydaje się być już raczej nieprzyzwoita.