CODZIENNY PRZEGLĄD PRASY

Składa się z następujących bloków informacyjnych: Materiały pod adresem rządu, Wypowiedzi członków rządu, Sprawy gospodarcze, Sprawy społeczne, Sprawy parlamentarno- ustrojowe, Sprawy ugrupowań politycznych, Sprawy prasy, radia i telewizji. Przegląd ten w czasach rządów H. Suchockiej powstawał na podstawie przede wszystkim informacji prasowych bloku przeciwnika. Można to uznać za rozsądek polityczny. Krytyka, która znajduje się w tych publikacjach jest osądem działania rządu. Osąd ten nie musi być słuszny. Jest jednak ważny dla sprawujących władzę. Osąd jest zawsze konieczny do słusznego i sprawnego działania władzy w ustroju demokratycznym.Zmiana rządu zmieniła taktykę informacyjną Biura Prasowego Rządu, podobnie jak to jest w „Przeglądzie porannym”. W końcu wrześ­nia, październiku i listopadzie informacje są oparte niemal wyłącznie o prasę lewicową. Rzecz jasna, że prasa ta jest sprzymierzeńcem rządu a nie jego przeciwnikiem. Trudno ustalić na podstawie tekstów, czy wiązało się to ze specjalnymi dyrekty­wami, czy było dbałością o pozycje pracowników Biura Prasowego Rządu.W październiku, listopadzie i grudniu przegląd ten powsta­wał na podstawie publikacji w „Polityce”, „Nie” i „Przeglądzie Tygodniowym”. I tak np. 23 listopada 1993 na 40 informacji prasowych, informacji z „Polityki” było 8, z „Przeglądu Tygodniowego” i „Nie” po 7. W dniu 7.12.93 na 45 informacji z „Polityki” pochodziło 8, z „Nie” – 7. Opracowane były przez tę samą autorkę, najwidoczniej sympatyczkę obu wymienionych czasopism.

 

Codzienna rozrywka dla dzieci

Jest wiele miejsc, gdzie nasze pociechy mogą się bawić. Jednym z nich jest dom, nasz własny dom. Tam możemy kształcić nasze pociechy, mają mnóstwo swoich zabawek, książeczek, to miejsce jest niemalże idealne. Ale wiadomo, z dzieckiem trzeba wychodzić na powietrze, aby wzmocnić jego odporność, aby mogło się socjalizować z innymi dziećmi, aby się rozwijało w inny sposób niż z nami samymi w domu. Bo dzieci potrzebują towarzystwa innego niż rodzice, dziadkowie i rodzina. Dzieci bardzo potrzebują rówieśników, tego aby z nimi przebywać, bawić się, uczyć wzajemnie, nawiązywać znajomości, przyjaźnie i inne zażyłości. Do tego potrzebne są miejsca, w których dzieciaki mogłyby się spotykać. Najczęściej są to place zabaw. Są to obszary na osiedlach, gdzie jest mnóstwo atrakcji dla najmłodszych. Jest piaskownica z piaskiem i zabawkami, są drewniane meble – ławki, krzesła, stoliki. Zawsze jest zjeżdżalnia, domki, trzepaki, jest to taki mały lunapark. Dzieci tam bardzo chętnie przychodzą. Jednak ostatnio można niestety coraz częściej zaobserwować fakt iż na młodych osiedlach, gdzie oczywistością jest to, że mieszkania tam kupują młodzi ludzie w wieku rozrodczym, mający po jednym czy większej ilości dzieci, nie ma takich placów zabaw, albo są maleńkie, jedno czy dwa na duże osiedla, albo na kilka osiedli. Dzieje się tak dlatego, że deweloperzy kupując ziemię, bardzo drogą w mieście, gdzie metr kwadratowy ziemi potrafi kosztować od kilku tysięcy do kilkunastu tysięcy, co jest absolutnym szokiem i jest nie do pomyślenia dla zwykłego człowieka, ponieważ te kwoty dla większości z nas są po prostu nieosiągalne. Deweloperzy, gdy już kupią niezbyt duży kawałek, chcą jak najwięcej pieniędzy, chcą jak największy zysk z tej inwestycji wyciągnąć, a co za tym idzie, nie inwestują tego w place zabaw, tylko każdy metr kwadratowy bardzo ekonomicznie i niekoniecznie racjonalnie potrafią zagospodarować. Wolą wybudować wyższy budynek, gdzie będzie więcej mieszkań, a co za tym idzie więcej pieniędzy z tego będą mieli, jak i również wolą postawić więcej bloków na danym obszarze niż zamiast jednego bloku zrobić duży plac zabaw dla dzieci. Jest to wielka niedogodność dla młodych rodziców. Młode mamy, młodzi tatusiowie niejednokrotnie biegają po osiedlach w celu znalezienia miejsca do zabawy dla swojej pociechy. A jak już znajdą, to niestety z tej racji, że jest ich bardzo mało, to są one oblegane i nierzadko nie ma miejsca by się tam zatrzymać. Ale niestety, takie urodzi dzisiejszych czasów. Taka infrastruktura, pędzenie do pieniądza, co nie zawsze idzie w parze z tym, że jest to udogodnienie dla ludzi tam mieszkających, bo wydawać by się mogło jest rzeczą nadrzędną, jest oczywistością. Ale niestety, musimy się z tym pogodzić. Gdy chcemy mieć wygody, własny ogród z placem zabaw dla własnego dziecka, to musimy wyprowadzić się na przedmieściach, wybudować dom i posadzić drzewo. Wtedy będziemy panami na własnej ziemi i będziemy robili wszystko, by nasze dzieci miały pole do popisu, bezpieczne pole do popisu i zabawy z rozwojem.

 

Galerianki

Każda młoda dziewczyna marzy o pięknych, najczęściej drogich ubraniach, jednak nie zawsze je same stać na zakup firmowych spodni czy bluzki w galerii. Problem ten spotyka najczęściej nastolatki pochodzące z ubogich rodzin, często takich w których występuje problem alkoholizmu. Uzależnieni rodzice wszystkie swoje fundusze przeznaczają na alkohol, zapominając o dzieciach, które mają swoje potrzeby. W szczególności wiek dorastających, młodych dziewczyn uczących się w gimnazjum nie mających możliwości podjęcia w takim wieku pracy zarobkowej. W szkole spotykają się z rówieśnikami, którzy są modnie ubrani. Mają na sobie modne ciuchy. najczęściej w szkole panuje styl do którego dąży większość uczniów. Młodzież z marginesu społecznego nie może jednak pozwolić sobie na tego typu rarytasy. Pojawia się problem, osoby niedostosowane do panującej mody zostają wyśmiewane przez kolegów. To jest bardzo poważny problem, który spotyka wiele młodych ludzi. Ciężko jest z tym walczyć, bo wiele rodziców nie ma pojęcia o tym , co spotyka ich dzieci. Oczywiście trzeba tu zaznaczyć, że w nie tylko dzieciaki z patologicznych rodzin popadają w takie tarapaty. Jest to problem wszystkich tych, którzy pragnął się wpasować w bieżące tredny. Niestety takie czasy. Moda w szkole jest ponad wszystkimi wartościami, a nowe ubrania prosto z firmowego sklepu należą do głównych priorytetów młodzieży. Niektóre dzieciaki są tak wredne, że wyśmiewają perfidnie w oczy koleżanki, które noszą buty kupione na targu bez oryginalnego znaczka, który jest symbolem mody, szpanu itd. Niestety mimo, że wiele ludzi ma świadomość, że taki problem istnieje rzadko kto potrafi go rozwiązać, tym bardziej, jeśli dzieciaki pochodzą. z dobrych rodzin i nikt nie przypuszczałby, że potrafią zrobić takie rzeczy tylko i wyłącznie po to by dostać nowe modne spodnie. To jest naprawdę przerażające i należy uświadomić sobie, że taki problem może spotkać twoje własne dziecko, które chce być akceptowane. Kolejną przykra rzeczą jest to, że rośnie nam pokolenie, które ocenia ludzi po urodzie, wyglądzie zewnętrznym a nie za charakter, uosobienie, które powinno odgrywać najważniejszą rolę. Moda jest teraz wyznacznikiem, kto nadaje się do paczki znajomych, a kto nie. W naszym kraju niestety będzie to Duzy problem przez jeszcze kilka lat. Duże dysproporcje w finansach każdej rodziny powodują, że duża mniejszość może pozwolić sobie na luksusowe zakupy, wizytę u stylisty itp. Biedniejsze dzieciaki patrzą z zazdrością i nie chcą być gorsze i potępiane, dlatego decydują się na takie czyny, tym bardziej, że przez swój wygląd są często szykanowane i odrzucane w grupie. Nauczyciele razem z rodzicami powinni więc podjąć konkretne działania i wytłumaczyć młodzieży, że moda to tylko pewien element naszego życia i nie można traktować jej tak poważnie i niszczyć sobie przez to życia. Moda jest kwestią smaku, stylu ubierania się, to tylko drobnostki i nie można tego wyprowadzać ponad wszystko inne, co jest o wiele bardziej istotne.

 

EDUKACJA W TROSCE O PRAWDĘ

Edukacja do odbioru oznacza także postawienie pytania – jak pogodzić mniejsze zapotrzebowanie na tematy ambitne
i trudniejsze, wymagające wysiłku intelektualnego, z powinnoś­cią ich przekazu ze względu na dobro społeczne. Edukacja ta powinna odbywać się w oparciu o przykłady i za pośrednictwem samych mediów: telewizji, prasy, radia. Można poświęcić specjalne rubryki w prasie i ramki w radiu, które będą omówie­niem metod i skutków przekazu telewi2yjnego.
Edukacja do odbioru mediów pozwoli zmniejszyć przepaść pomiędzy tymi, którzy tworzą telewizję i tymi, którzy ją odbierają. Pozwoli dokonać etycznej oceny programów. Służy to człowiekowi i jego rozwojowi. Edukacja taka stanowi troskę o prawdę i demokrację. Nie twierdzę, że wszystkie media manipulują i wszyscy dziennikarze świadomie w tym uczestniczą. Manipulacja i dezinformacja są jednak zjawiskiem tak częstym i tak groźnym, że trzeba bić na alarm! Świadome, czy nawet nieświadome przekazywanie fałszywego świadectwa jest ogromnym zagrożeniem dla prawdy o człowieku. Walka idzie o ludzką wolność, o ludzką tożsamość!

 

EDUKACJA DO ODBIORU MEDIÓW

Niezbędna jest stała i zaplanowana edukacja do odbioru mediów. Edukacja powinna objąć szerokie kręgi społeczne, a zwłaszcza młodzież. U jej podstaw musi znaleźć się prawda, że wolność domaga się odpowiedzialności. Zdecydowana większość odbiorców słucha radia czy ogląda telewizję najczęś­ciej po powrocie z pracy czy ze szkoły; Człowiek jest na ogół zmęczony i media mają być dla niego odprężeniem i rozrywką. Zmęczenie odbiera kontrolę świadomego odbioru. Większość telewidzów uważa, że obraz w telewizji to rzeczywistość. Uważa tak, choć sama nazwa wskazuje na co innego: tele „wizja”. Wizja – a nie rzeczywistość. Należy więc uświadomić człowiekowi dystans pomiędzy rzeczywistością a obrazem. Nawet, jeżeli twórcy obrazu nie „zakładają manipulacji, jest on zawsze czyjąś projekcją. Jest to zawsze jakiś projekt i jakaś konstrukcja. Uświadomić należy telewidzowi, że inny jest język techniki audiowizualnej, a inny przekazu werbalnego – linearnego. Język mediów, a zwłaszcza telewizji, trafia najpierw do uczuć, a potem, lub wcale – do intelektu. Język szkoły jest językiem werbalnym. Choć w szkole obecnie często sięga się po język mediów. Tym bardziej więc potrzebna jest edukacja do odbioru mediów.

 

SPOSÓB PRZEKAZU MEDIÓW

Autorzy mediów starają się nierzadko udowodnić, że treści i sposob przekazu podawane są w odpowiedzi na zapotrze­bowanie odbiorców. Wniosek jest fałszywy. Jest to manipulacja. Sposób przekazu mediów jest tak zaplanowany, aby działać na podświadomość. Odbiorca mediów domaga się tego, czego domaga się jego podświadomość. Jest to zamknięte koło manipulacji. Masowe środki przekazu połączone z propagandą reklamy, mogą zniszczyć człowieka. Mogą wzbudzić w nim potrzeby niemożliwe do zaspokojenia. Mogą doprowadzić do stałego niezadowolenia z własnego życia i do depresji. Istnieje też inna alternatywa. Odbiorcy mediów, zadowoleni z siebie, mogą sądzie, że zdolni są do formułowania niezależnych sądów i podejmowania własnych decyzji. Tymczasem są rzecznikami tych. którzy tworzą media. Postawy te są wynikiem manipulacji mediów. Jeśli ktoś próbuje ukazać te problemy, jeśli próbuje coś zmienić w mediach, wtedy woła się z wielkim oburzeniem o pogwałceniu wolności mediów i o cenzurze. Cenzura działa dziś w mediach – systematyczna i zaplanowana. Tylko odbiorcy nie dostrzegają jej, bo nie znają i nie domyślają się mecha­nizmów manipulacji.

 

WŁADZA MEDIÓW

Media, chcąc sprawować władzę nad człowiekiem, wzbudzają w nim uczucia, że nic od niego nie zależy. Uplątani jesteśmy jakby w sieci historii. I człowiek zaczyna wierzyć, że nic w tym świecie od niego nie zależy. Wolność zamiast być darem, staje się dla człowieka ciężarem. Człowiek pogrąża się w zwątpienie o własnej autonomii, podczas, gdy tyle się mówi o niezależności i suwerenności człowieka. Jest to jeden z paradoksów naszych dni. Polityka mediów jest prowadzona tak, że cywilizacje ludzkie z ich językami i tradycjami, ze swoistym wyrazem ludzkiego ducha, nie mają prawa do ochrony. Mediów używa się jako środka propagandy, który przekracza granice państw, zwłaszcza w dobie satelitarnej ekspansji. Staje się wtedy bronią „masowego rażenia” w wojnach ideologicznych i politycznych.

 

PRAWO RYNKU

Media pozostawione są prawom rynku. Jest to sprowadzenie wszelkich informacji do „towaru”. Oznacza to jednocześnie sprowadzenie całej prawdy o wolności człowieka do wolności ekonomicznej. Jest to liberalistyczne ujęcie człowieka i moral­ności. Nie podlega dyskusji, że wybory człowieka wiążą się, ze względu na różne poglądy, z różnymi zapotrzebowaniami. A jednak prawo do wszelkiego wyboru musi być oparte o reguły etyczne. Na tym polega prawdziwa wolność. I tylko wtedy jest zapewniony consensus demokratyczny. Bóg nad człowiekiem – odwieczny temat w kulturze i jej przekazie. Żyjemy dziś w świecie, który media za wszelką cenę starają się zmienić. W świecie, w którym Boga – Istotę Najwyższą zastępuje „wartość” ustanowiona przez człowieka. Bóg jest „zagrożeniem” dla polityki. Jest „zagrożeniem” dla mediów. Lepiej,aby Go nie było, bo trzeba by się z Nim liczyć.

 

POLITYKA MEDIÓW

Warto zauważyć, że media bardzo rzadko mówią o proble­mach, a raczej tylko o zjawiskach. Dotyczy to nieomal każdej dziedziny przekazu. O sztuce i literaturze mówi się w relacjach – kto jest czołowym artystą i czym się zasłużył. Podobnie mówi się o muzyce. W taki sam sposób przekazuje się relacje z najwięk­szych konkursów międzynarodowych.
Tak samo rzecz się ma z innymi zjawiskami społecznymi. Ukazuje się na przykład przemoc jako fakty, a bardzo rzadko lub wcale, nie mówi się o przemocy typu strukturalnego. Trzeba by wówczas mówić o niesprawiedliwości i wyzysku w skali społecznej i międzynarodowej. A to mogłoby być raczej narażeniem się pewnym kręgom odpowiedzialnym za te struktury.

 

ZAUFANIE DO MEDIÓW

Można lubić prezydenta lub nie. Ale nikt z uczciwych ludzi podobnych wypowiedzi nie mógłby się spodziewać. Prezydent jest w centrum ataków i manipulacji. Trzeba mieć wyjątkową odporność, aby to wytrzymać. Jego „image” został wyjątkowo zniszczony. Zasług już nikt nie pamięta, a błąd staje się niewybaczalny. To nie obrona prezydenta, ale poczucie przyzwoitości, każe mi o tym powiedzieć. A refleksję nad badaniami, że zaufanie do mediów wzrasta wraz ze wzrostem dochodów – pozostawiam refleksji i inteli­gencji czytelnika. Niech sam odpowie! Niech sam postawi kropkę nad „i”.Media są uwikłane w politykę, mimo własnych twierdzeń o niezależności. Jest to oczywiste, że nie może istnieć obiekty­wizm absolutny i całkowita bezstronność. Jest to nieosiągalne ze względu na indywidualną naturę człowieka i związanymi z tym uwarunkowaniami. Już sam sposób doboru wiadomości, choćby najbardziej rzetelny, nosi znamiona tego, kto tego wyboru dokonuje.

 

PRZYNALEŻNOŚĆ MEDIÓW

Media należą w ogromnej przewadze do lewicy. Czyżby prawicowi politycy „Przymierza dla Polski” czy „Solidarności” z wyrozumieniem kiwali głowami wobec tych, którzy niszczą ich tożsamość? Czyżby Marian Krzaklewski był szczęśliwy, a z nim „Solidarność”, że media jakże często robią z niego niemal idiotę ekonomicznego i politycznego? Osobiste, niedawne spotkanie z Przewodniczącym „Solidarności” i bardzo długa rozmowa, pozwoliły mi zobaczyć zupełnie inną twarz Mariana Krzaklewskiego, niż pokazują to media. Ucieszyłam się z tej inności i solidarnościowej wiarygodności. W tym samym artykule: „Dobrze o Wałęsie”. Polacy najbardziej podejrzliwi są wobec wiadomości prasowych, radiowych i telewizyjnych dotyczących prezydenta, choć i w tym przypadku ponad połowa ankietowanych (51 proc.) przychyla się do oceny ich jako „obiektywne* (16 proc.) i mraczej obiektywne” (35 proc.). Jednak aż 38 proc. respondentów z rzetelności infor­macji na temat głowy państwa było niezadowolonych – wśród nich największe grupy stanowią zwolennicy partii nieprzychyl­nych Lechowi Wałęsie: Unii Pracy (46 proc.) i SLD (40 proc.). Warto zauważyć, że wyborcy proprezydenckiego BBWR ocenili informacje o pracy Wałęsy jako „obiektywne” i „ raczej obiekty­wne” (19 + 47=66 proc.). Można stąd wnioskować, iż-w oczach opinii publicznej – w radiu, telewizji i prasie o prezydencie mówi się i pisze raczej dobrze – czyli według lewicy za dobrze. Ta „zabawa” wydaje się być już raczej nieprzyzwoita.